Jenny
Po zjedzeniu śniadania, dostałam wiadomość od kierowniczki kawiarni, w której pracowałam dorywczo, że po południu będę potrzebna. Jak się okazało jedna z pracownic poślizgnęła się i skręciła kostkę, przez co gips utrudniał jej poruszanie się. Cóż, nie miałam innego wyjścia, jak tylko zgodzić się i po południu odwiedzić kawiarnię. Johan oczywiście nie był z tego zadowolony, gdyż planował spędzić jeden dzień ze mną. Co prawda, przez chwilę, zrobiło mi się go szkoda, lecz pewności dodała mi myśl ,,Pieniądze nie rosną na drzewach, a dodatkowa gotówka zawsze się przyda". Przez kilka godzin posiedzieliśmy razem i pooglądaliśmy telewizję. Moja głowa spoczywała na jego umięśnionym ramieniu, lecz z czasem opadła na tors. Nie przeszkadzało mu to zbytnio, a przynajmniej nie narzekał. Co jakiś czas całował mnie w głowę i w ogóle traktował jak małą dziewczynkę. Nienawidziłam tego, chociaż i na swój sposób lubiłam. Taka miłość- nienawiść. W sumie to samo czułam do Johana. Raz potrafi tak mnie zirytować, że gotowa jestem go udusić, a raz aż sama mam ochotę go wycałować.
Kiedy w końcu nadszedł czas, abym opuszczała dom, Johan wstał pierwszy z kanapy i zagrodził mi drzwi:
-Nie wypuszczę cię.- Na początku pomyślałam, że żartuje, ale gdy zobaczyłam jego minę, wiedziałam, że tak łatwo nie uda mi się przejść
-Johan...- Zaczęłam ostrzegawczo i przybrałam pozę mówiącą ,,jeżeli zaraz się nie usuniesz, to może coś ci się stać"
-Powiedziałem, że cię nie puszczę.- Powtórzył, chociaż nawet nie wiem po co
-Jak mnie nie przepuścisz, to więcej się do ciebie nie odezwę!- Zagroziłam
-A tylko spróbuj.- Zbliżył się do mnie, a ja miałam go zgrabnie wyminąć, lecz wyciągnął tą długą łapę i mnie złapał w pasie, po czym przyciągnął do siebie i zamknął w żelaznym uścisku:
-Johan, ty mmmm...- Przycisnął moją twarz do swojej klatki piersiowej i ruszył w odwrotnym kierunku niż drzwi wejściowe; zaczęłam tłuc pięściami oraz kopać nogami gdzie popadnie. Wszedł po schodach, a następnie zawitał w moim pokoju. W końcu rzucił mnie na moje łóżko i zaczął się rozbierać. Moje oczy urosły do rozmiaru talerzy, a twarz spąsowiała, nie tyle ze złości, co z zawstydzenia, chociaż nie pierwszy raz widywałam roznegliżowanego Johana...:
-Do jasnej cholery, uspokój się!- Wrzasnęłam i wstałam z łóżka, lecz zostałam na nie z powrotem powalona- Johan, ogarnij się albo powiem tacie!- Ta groźba podziałała- Posłuchaj. Muszę iść do pracy. Ty masz dzisiaj wolne. Zajmę się tobą jak wrócę. Zrozumiałeś?- Czasami mówiąc do niego jak do przedszkolaka bardziej się opłacało. W każdym razie podziałało. Zrobił krok w tył, po czym podniósł z ziemi swoją koszulkę i popatrzył na mnie wilkiem:
-Ale obiecujesz.- W tym momencie wyglądał jak takie duże obrażone dziecko
-Tak, obiecuję.- Przytaknęłam wychodząc z pokoju, a on za mną. Zeszliśmy na dół, gdzie włożyłam trampki i się z nim pożegnałam. Stał naburmuszony i udawał fochniętego:
-Idę.- Oznajmiłam sięgając po klamkę
-To idź.- Prychnął ze skrzyżowanymi na piersi rękoma
-Oj, no nie gniewaj się.- Podeszłam do niego, stanęłam na palcach, przy okazji pociągając go za koszulkę, aby się schylił i cmoknęłam go w policzek- Czekaj na mnie.- Poprosiłam i przekroczyłam próg.- Kocham cię.- Prawie wyszeptałam i ruszyłam na najbliższy przystanek autobusowy. Już wkładałam do uszu słuchawki, gdy dosłyszałam:
-Ja ciebie też!- Jednak się odfochał; na moich ustach mimowolnie pojawił się lekki uśmiech, a przez słuchawki docierały do mnie już tylko dźwięki coveru ,,Cheap Thrills" po francusku w Nightcore. Rytmicznie stawiałam kroki i delikatnie bujałam biodrami w rytm muzyki. Pomimo, że zanosiło się na deszcz, byłam dosyć optymistycznie nastawiona i w gruncie rzeczy czułam, że nic mi tego humoru nie popsuje. Noo i się trochę przeliczyłam. Gdy tylko weszłam do lokalu, moja szefowa doskoczyła do mnie i niemal natychmiastowo wepchnęła na zaplecze, gdzie kazała się przebrać w mój strój roboczy. I też tak zrobiłam. Kiedy już wróciłam, zauważyłam, że nawet Ema się pojawiła. Ona również pracowała dorywczo w tej kawiarence, pomimo faktu, że jej tata jest piłkarzem reprezentacji Serbii i ma forsy jak lodu. Jak twierdzi Ema: ,,chcę być niezależna od ojca". Cóż, ja nic do tego nie mam... Prócz Emy, w pracy pojawiły się pracujące na pełny etat kelnerki oraz kilka dorabiających studentek, takich jak my. W jakieś trzy godziny uporałyśmy się z nawałem klientów. W międzyczasie zdołałam pogadać z moją szkolną znajomą:
-Ej, Ema, czemu tu tak dużo ludzi?- Zapytałam
-Ah, Noah niedawno grał z zespołem nieopodal.- Machnęła lekceważąco ręką, chociaż czułam, że mało nie wyskoczy z siebie- A później przyszli coś zjeść, a razem z nimi cała horda fanek.- Westchnęła
-To by wszystko wyjaśniało.- Zamyśliłam się- Musiał przede mną wyjść.- Stwierdziłam
-Tak. Minęliście się.- Potwierdziła Ema- Boże, jak on cudownie wygląda w skórze.- Zapiszczała
-Przypominasz mi Carrie.- Uśmiechnęłam się na wspomnienie mojej przyjaciółki- Ona też uwielbia mężczyzn w skórze. I jeszcze mi powiedz, że uwielbiasz motory.
-Oczywiście! Motory! To jest to!- Zapaliła się
-Tak myślałam...- Westchnęłam i wróciłam do obsługi klientów. Oczywiście nie obyłoby się bez ,,Ja tego nie zamawiałem" lub ,,Umówisz się ze mną" albo też ,,Macie serniki?". Trzeba było przez to jakoś przebrnąć i nie narzekać. Zbliżała się dziewiętnasta, a co za tym szło, kawiarnia miała być zamknięta. Już szłam na zaplecze, aby się przebrać, gdy dobiegł mnie czyjś głos:
-Hej, Jenn!- Odwróciłam się na pięcie i zauważyłam w drzwiach mojego kolegę z klasy
-Noah! Hej.- Podeszłam do niego i się przywitałam; faktycznie, w skórze wyglądał perfekcyjnie- Co tutaj robisz? Już zamykamy.- Poinformowałam go
-Wiem, ale nie było cię, kiedy tutaj wpadliśmy.- Zauważył
-Tak, to prawda. Przyszłam dzisiaj trochę później.- Przyznałam- Czegoś ode mnie potrzebujesz?- Zapytałam
-Eem, nie. Po prostu chciałem cię zobaczyć.- Zaśmiał się, a ja zaczęłam rozmyślać nad tym, czy już mu mówiłam, że mam chłopaka
-Zgaduję, że Ema was obsłużyła.- Postanowiłam skierować naszą rozmowę na inny tor
-Tak. Doprawdy, zrobiła to tak fachowo...- Nagle do kawiarenki wpadł chłopak z kapeli, w której grał Noah
-Co tam, stary?- Zagadnął mój kolega
- Gościu, wszędzie cię szukałem. Chodź, zaraz gramy na festiwalu.- Pogonił go
-Wybacz Jenn, ale muszę iść.- Posłał mi przepraszający uśmiech- Do zobaczenia w szkole.- Pożegnał się i wyszedł; patrzyłam w ślad za nim i nie mogłam niczego zrozumieć. Niespodziewanie obok mnie pojawiła się Ema:
-I co mówił? Pytał się o mnie?- Nie wiedziałam czy mam jej robić nadzieje, czy po prostu złamać jej serce mówiąc, że Noah ze mną ,,flirtował"
-Wiesz, zajrzał tutaj tylko na chwilę, bo szukał kostki do gry na gitarze, ale przed chwilą jego kolega mu ją przyniósł i poszli dalej grać.- Nie chciałam, aby mnie znienawidziła oraz by miała popsuty dzień, a nawet młodość; od tamtego momentu obrałam sobie za cel spiknięcie ich...
Carrie
Koło godziny dwudziestej trzeciej postanowiłam sie położyć, więc wskoczyłam w moja skąpą piżamkę i położyłam sie do mojego dwuosobowego łóżka, gdzie bez większego trudu zasnęłam, a w mych uszach bębniła muzyka. Wybrałam playlistę z moim ulubionym piosenkarzem, Andy'm Blackiem a raczej Biersackiem, który jest niesamowity i niesamowicie przystojny.
Koło pierwszej nocy ocknęłam się, bo usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Był to mężczyzna, wnioskując po sylwetce, który przypominał mi w ciemnościach Alana. Nagle łóżko się bardziej ugięło i poczułam gorąco bijące od męskiego ciała. W ekspresowym tempie czyjaś ręka znalazła się na moim ciele, a ja czułam że znam tą dłoń. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam kruczoczarną grzywę, która mogła należeć do tylko jednej osoby. Tak, był to Alan, bez cienia wątpliwości...
Byłam tak zmęczona i uwiedziona dotykiem postury chłopaka, że pozwoliłam mu zostać i sie nie odzywać. Co więcej, przysunęłam się do niego bliżej i wtuliłam się w jego nagi tors, który był idealnie wyrzeźbiony, co mogłam poczuć pod palcami.
- Mmm. - Mruczał, czyli zasnął.
Dzięki niemu nie śniły mi się żadne koszmary. Miałam spokojny sen i czułam się bezpiecznie. Było cudownie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz